Powrót do bazy wiedzy

3) Hubal (partyzantka).


Hasło: „Za gruzy naszych miast…”



Ostatnim dużym oddziałem wojska polskiego, który skapitulował w czasie kampanii wrześniowej była Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga. Jednak pomimo tego pozostał oddział Wojska Polskiego, który wciąż kontynuował walkę na terenie kraju. Pomimo szoku i przygnębienia jaki wywołała wrześniowa klęska, żywa też była wiara w pomoc sojuszników i szybką (najdalej na wiosnę 1940 r.) kontrofensywę wojsk sprzymierzonych, prowadzącą do odzyskania terenu Polski.



Henryk Dobrzański – ur. 22 czerwca 1897 r. w Jaśle, wywodził się z rodziny, której członkowie brali udział w kolejnych polskich powstaniach w XIX wieku. On sam sfałszował swoją metrykę, by w 1914 r. móc zaciągnąć się do Legionów Polskich. Brał udział w I wojnie światowej, następnie walczył przeciwko Ukraińcom i bolszewikom w okresie wojen o granice Rzeczypospolitej, uzyskując stopnień rotmistrza, czterokrotnie Krzyż Walecznych oraz Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militarii.
Zamiłowany jeździec i uczestnik wielu konkursów hippicznych, był jednocześnie typowym oficer kawalerii, świetnie czującym się na polu walki i mającym problemy z przystosowaniem się do pokojowego rytmu życia. To wszystko nie ułatwiało mu służby wojskowej i pomimo niewątpliwych zasług Henryk Dobrzański dosłużył się jedynie stopnia majora, zaś w lecie 1939 roku został przeniesiony do rezerwy ze swojego dotychczasowego stanowiska w 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich.
Wybuch wojny spowodował, że ponownie powołano go do służby w 110 Rezerwowym Pułku Ułanów, dowodzonym przez legendarnego zagończyka z okresu wojny polsko-bolszewickiej, ppłka Jerzego Dąbrowskiego ps. „Łupaszka”. Walczący w składzie Rezerwowej Brygady Kawalerii „Wołkowysk” pułk pod koniec września maszerował na pomoc Warszawie (tocząc m. in. walki z oddziałami sowieckimi). 28 września wobec ciężkich strat pułk rozwiązano, zaś major Dobrzański z ok. 100 żołnierzami ruszył w kierunku Warszawy. 30 września doszła go jednak wiadomość o kapitulacji stolicy, dlatego też zmienił marszrutę w kierunku południowym, pierwotnie myśląc o przekroczeniu granicy węgierskiej lub rumuńskiej.
Galeria zdjęć majora Hubala:
http://www.majorhubal.pl/index.php?dzial=galeria



Oddział Wydzielony Wojska Polskiego
Ułani dowodzeni przez majora Dobrzańskiego na początku października 1939 r. przeszli przez |Wisłę w okolicach Dęblina, a następnie kierowali się na kielecczyznę. Po starciu z Niemcami w okolicach wsi Kłoda, od oddziału odłączył się dotychczasowy zastępca dowódcy rotmistrz Sołtykiewicz, nowym został kapitan saperów Maciej Kalenkiewicz.
Również z początkiem października podczas postoju w gajówce Podgórze major Dobrzański poinformował swoich podkomendnych o chęci pozostania w kraju i tworzenia skadrowanego oddziału na zapleczu wroga, który miał oczekiwać na spodziewaną wiosenną ofensywę 1940 r. Dla bezpieczeństwa członkowie oddziału przyjmowali pseudonimy, sam major przyjął (pochodzący od bocznej gałęzi rodziny Dobrzańskich) pseudonim „Hubal”. Działanie to można przyjąć za początek istnienia Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego.
Oddział miał stanowić kadrę i sztab dla tworzonej przez majora Hubala konspiracyjnej organizacji wojskowej, pod nazwą „Okręg Bojowy - Kielce”. Pomimo represji niemieckich spotykających ludność cywilną, oddział cieszył się jej olbrzymim wsparciem, pozwalając majorowi Dobrzańskiemu nie tylko operować w okupowanym kraju, ale też gromadzić zaopatrzenie oraz zwiększać liczebność swojego oddziału. Oddział był zorganizowany na sposób wojskowy, umundurowany i jednolicie uzbrojony, prowadzono w nim ściśle wojskowy tryb życia. Jednocześnie major (chcąc uniknąć strat wśród ludności cywilnej wywoływanych przez niemieckie obławy) starał się obozować poza skupiskami ludzkimi, kontaktując się przez swoich łączników.
W marcu 1940 r. dowództwo ZWZ nakazało majorowi likwidację oddziału. Hubal nie przyjął rozkazu, oświadczając, że będzie kontynuował walkę, pozostawił wolną rękę swoim podkomendnym, z których ok. 70 pozostało przy nim.
Pomimo sukcesów w walkach z Niemcami (jak chociażby 30 marca 1940 r. pod Huciskami), obława coraz bardziej zaciskała swój pierścień, zaś niemieckie pacyfikacje wsi również przynosiły krwawe żniwo wśród ludności cywilnej. 30 kwietnia 1940 r. major z niewielką grupką ludzi został zaskoczony na biwaku w okolicach Anielina. Trafiony kulą w pierś zginął, zaś jego ciało Niemcy zmasakrowali, a następnie powieźli w nieznanym kierunku. Jego grób do dzisiaj pozostaje nieznany.
Żołnierze oddziału wydzielonego, zdjęcia:
http://www.majorhubal.pl/index.php?dzial=galeria_owwp



Marianna Cel, ułan „Tereska” – jedyna kobieta w oddziale Hubala.
http://www.majorhubal.pl/index.php?dzial=hubalczycy_pokaz&id=41