Powrót do bazy wiedzy

3) Pierwsi Cichociemni skaczą do Polski.


Hasło: „Tobie Ojczyzno”.


Polscy żołnierze, którzy przedostali się po klęsce Francji do Wielkiej Brytanii marzyli o jak najszybszym powrocie do kraju. Wśród nich dwóch z nich szczególnie mocno optowało za koniecznością wyszkolenia spadochroniarzy-dywersantów, których można by wykorzystywać za liniami wroga – w okupowanej Polsce. Byli do kapitanowie Jan Górski oraz Maciej Kalenkiewicz (weteran Oddziału Wydzielonego mjra Hubala).
Odpowiadało to narzuconej przez Winstona Churchilla brytyjskiemu wywiadowi wizji walki na kontynencie. Skoro Wielka Brytania była zbyt słaba, by jej siły zbroje mogły przekroczyć Kanał La Manche, należało „podpalić Europę” – tym właśnie miały zająć się tysiące dywersantów koordynowanych przez angielskie Dowództwo Operacji Specjalnych (Special Operations Executive – SOE).
Pomimo kiepskich początków (polskie władze wojskowe nie były chętne do stworzenia podobnej formacji), dopiero po upadku Francji, od koniec czerwca 1940 r. powołano Oddział VI Sztabu Naczelnego Wodza, w którym miano zająć się szkoleniem i przerzutem spadochroniarzy do kraju. W lipcu 1940 r. Oddział VI włączono w skład SOE, zaś na początku stycznia uruchomiono pierwszy polski kurs walki dywersyjnej. Z kolei we wrześniu 1940 roku, po śniadaniu, na które kpt. Kalenkiewicza zaprosiła córka gen. Sikorskiego, Zofia Leśniewska, Naczelny Wódz podjął decyzję o utworzeniu polskiej jednostki spadochronowej, zaś przy Sztabie NW powołano Oddział III, zajmujący się wyszkoleniem spadochronowym.
Trailer filmu: „My Cichociemni. Głosy żyjących”.
https://www.youtube.com/watch?v=zC9vLiDtMuU



Do służby zgłosiło się 2413 kandydatów. Przeszkolono ok. 600. Zrzucono do kraju 316.
Tekst przysięgi:
W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Marii Panny, jako żołnierz powołany do służby specjalnej przysięgam, że poświęconego mi sprzętu, poczty i pieniędzy strzec będę nie tylko jako dobra państwowego, ale i jako środków i pieniędzy przeznaczonych dla odzyskania wolności Ojczyzny, a tajemnicy służby specjalnej dochowam, nawet wobec moich przełożonych i kolegów w konspiracji i nie zdradzę jej nikomu, aż do końca wojny. Tak mi Panie Boże dopomóż.
Przysięga z filmu „My Cichociemni. Głosy żyjących”.
https://www.youtube.com/watch?v=O6Kli4YRKAo



Cichociemni szkolili się wszechstronnie. Szkolono ich na następujących grupach kursów:
- zasadniczych - oprócz szkolenia spadochronowego (organizowanego w ośrodku Ringway koło Manchesteru), szkolono tutaj w walce, technikach minierskich, strzelectwie, walce wręcz, walce konspiracyjnej, ale też podawano informacje o okupowanym kraju i jego realiach,
- specjalnościowych – kursy wywiadu, lotnicze, radiotelegrafistów (w zależności od przyszłej specjalności skoczka),
- uzupełniających – kursy czarnej propagandy, kurs tzw. „korzonkowy” (bytowanie w terenie), kursy mikrofotografii, kursy informacyjno-wywiadowcze, itd.
Ponadto wysyłano ich na rozliczne szkolenia natury praktycznej (w zakładach pracy, etc.), które pozwalały im na nauczenie się swojej „legendy” – fałszywego życiorysu, którym mieli posługiwać się po powrocie do kraju.
Polscy dywersanci pozostawali w bazie STS 43 w pałacu Audley End. Komendant bazy, mjr Józef Hartman miał zwyczaj upamiętniać każdego ze swych spadochroniarzy, który poległ w służbie, sadząc różę w swoim ogródku, jedną za każdego. Po zakończeniu miał piękny ogród ponad stu kwiatów.
Dekoracja polskich dywersantów w Audley End:
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/dc/Dekoracja_cichociemnych.jpg
Upamiętnienie na terenie pałacu:
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/72/Audley_End_House_Memorial.JPG


Szkolenie Cichociemnych:
http://www.cichociemni.ovh.org/szkolenie.html


Nazwa i znak. Wedle wspomnień Władysława Stasiaka nazwę „cichociemni” ukuli koledzy z macierzystych jednostek żołnierzy wracających z tajnych szkoleń. Niezadowoleni z tego, że dywersanci ukrywają informacje o prawdziwej naturze ich szkolenia, nazwali ich „cicho-ciemniakami”, która to nazwa, po niewielkie zmianie przetrwała jako symbol formacji.
Wobec rozwoju polskich wojsk spadochronowych Wódz Naczelny nakazał ustanowienie znaku spadochronowego, który miał stać się symbolem nowych wojsk. Referentem projektu został kpt. Kalenkiewicz, zaś projekt wykonał znany artysta (i oficer WP) Marian Walentynowicz. Gen. Sikorski zatwierdził wzór nowego znaku 20 czerwca 1940 r.
W 1954 roku, by upamiętnić spadochroniarzy skaczących do kraju Rząd na Uchodźstwie przyjął projekt lekko zmienionego znaku – Znaku Spadochronowego AK. Przyznano go tylko 316 cichociemnym.


Znak i nazwa:
http://www.cichociemni.ovh.org/znak.html


Pierwszy zrzut wykonano w nocy z 15 na 16 lutego 1941 r. W ramach operacji „Adolphus” zrzucono następujących spadochroniarzy:
mjr Stanisław Krzymowski "Kostka"
rtm. Józef Zabielski "Żbik"
Czesław Raczkowski "Orkan", "Włodek" - kurier Delegatury Rządu na Kraj.


Cichociemni musieli skakać w okolicach Dębowca na Śląsku Cieszyńskim przez błąd nawigatora, który pomylił drogę, a ze względu na brak paliwa nie można było kontynuować loty na pierwotne zrzutowisko pod Włoszczową. Pomimo to spadochroniarzom udało się przedostać do Krakowa.


Zrzuty trwały do 27 grudnia 1944 r.
Zestawienie zrzuconego materiału:
http://www.cichociemni.ovh.org/zestawienia.html



Straty.
Z 316 cichociemnych zginęło w czasie wojny 103 (w walce, na skutek aresztowania, wypadków, itd.). Kolejnych 9 zamordowały sądy stalinowskiej Polski.
Wśród poległych byli kapitanowie Górski i Kalenkiewicz. Cichociemni brali udział w walkach z wrogiem na wszystkich odcinkach istnienia polskiej podziemnej armii. Pełnili najwyższe funkcje, zawsze wykazując się odwagą i poświęceniem.


Lista cichociemnych:
http://www.cichociemni.ovh.org/lista.html