Powrót do bazy wiedzy

6.Powojenne losy żołnierzy.




Zwycięscy polscy żołnierze, jak nikt inny poczuli gorycz porażki. Znamienne stały się słowa Churchilla, który w rozmowie z gen. Andersem wskazującym na oddanie Polski na żer ZSRR miał krzyknąć:
- Myśmy wschodnich granic Polski nigdy nie gwarantowali. Mamy dzisiaj dosyć wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich.
Polaków nie dopuszczono nawet do odbywającej się w Londynie uroczystej defilady zwycięstwa, wszystko by nie drażnić ZSRR. Polscy żołnierze przestali być uznawani za bohaterów, a z dnia na dzień stali się kłopotem, którego trzeba było się pozbyć.
W krajach zachodnich pojawiły się misje wojskowe wysłane przez Polską Ludową, które oficjalnie miały nakłaniać żołnierzy do powrotu do ojczyzny, zaś nieoficjalnie zajmowały się szpiegostwem i typowaniem żołnierzy i oficerów, którzy mieli być aresztowani natychmiast po powrocie. Mimo ich działania ilość wracających początkowo nie była duża. Ostatecznie (wedle szacunków) z emigracji miało wrócić do Polski ok. 150 tys. żołnierzy.
Celem dokonania planowej demobilizacji i wdrożenia polskich żołnierzy do życia cywilnego Brytyjczycy powołali Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia. W czasie jego działania (lata 1946-1949) przez jego szeregi przewinęło się ok. 120 tys. polskich żołnierzy.
TRJN uchwałą z września 1946 r. pozbawił polskiego obywatelstwa szereg oficerów, którzy przystapili do PKPiR. Wśród oficerów znaleźli się generałowie Kopański i Maczek oraz płk Stanisław Gano, zastępca dowódcy, a później dowódca polskiego wywiadu. Specjalną uchwałą pozbawiono obywatelstwa gen. Andersa.
Pozbawieni przez Anglików nawet praw emerytalnych przysługujących angielskim żołnierzom polscy żołnierze podejmowali się różnych prac, by przeżyć. Gen. Maczek pracował jako barman, gen. Sosabowski był magazynierem. O bohaterach zapomniano.