Powrót do bazy wiedzy

6) Powstanie zamojskie.





Niemieckie działania na Zamojszczyźnie podjęte w końcu 1942 r. musiały urodzić kontrakcję ze strony polskich władz oraz armii podziemnej. Najsilniejszą w tym regionie organizacją pozostawały związane ze Stronnictwem Ludowym, utworzonej w 1941 r. Bataliony Chłopskie. W grudniu 1942 r. ich komendant – Franciszek Kamiński przybył na Zamojszczyznę, celem zorganizowania akcji wymierzonej w okupanta. Jego pomocnikiem był por. Jerzy Mara-Meyer, ps. Vis, wyszkolony w Anglii cichociemny, delegowany do Polski na specjalne życzenie wicepremiera Mikołajczyka.
Planowano zorganizowanie masowej samoobrony, przeciwdziałanie ekspedycjom wysiedlającym i atakowanie wsi zasiedlonych przez kolonistów. Oddziały BCh, wspierane przez jednostki AK, oddziały partyzantki komunistycznej i radzieckiej przystąpiły do wspólnego działania.
Przed powstaniem:
http://przewodnikzamosc.pl/?p=258



Pierwsze walki rozpoczęły się już w grudniu 1942 r. Atakowano posterunki policji i żandarmerii, biura komisji ds. wysiedleni, a także wsie zajęte przez niemieckich kolonistów. Uwalniano osoby aresztowane w trakcie wysiedleń,
30 grudnia 1942 r. w okolicach wsi Wojda 1 kompania kadrowa BCh (pod dowództwem por. Mara-Meyera) oraz rosyjski oddział partyzancki stoczyły pierwszą bitwę partyzancką na Zamojszczyźnie. W odwecie Niemcy brutalnie spacyfikowali wieś, paląc ją i mordując jej mieszkańców. W ten sposób rozpoczęło się jedno z najmniej znanych i najtragiczniejszych powstań w historii Polski – powstanie zamojskie.
1 lutego 1943 r. oddziały kapitana Franciszka Bartłomowicza ps. Grzmot rozbiły niemieckie oddziały w bitwie pod Zaborecznem. Zdecydowana postawa powstańców doprowadziła do tego, że w marcu 1943 r. Niemcy zmuszeni byli zawiesić akcję kolonizacyjno-wysiedleńczą. Po raz pierwszy w okupowanej Europie oddziały partyzanckie stawiły tak zaciekły opór, który zmusił wojska niemieckie do wycofania się z powziętych wcześniej planów.
Bitwa pod Wojdą:
http://www.zamosconline.pl/text.php?id=3006&rodz=opoz
Wspomnienia na stronie Polskiego Radia:
http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/732733,Zamojszczyzna-pamieta


Bitwa pod Zaborecznem:
http://przewodnikzamosc.pl/?p=1772
http://przewodnikzamosc.pl/?p=265


http://www.wojsko-polskie.pl/pl/tradycje-i-ceremonial/kronika-uroczystosci/20863,70-rocznica-bitwy-pod-zaborecznem-i-roza.html



W czerwcu 1943 r. władze niemieckie przystąpiły do ponownej pacyfikacji Zamojszczyzny. Działaniom tym nadano kryptonim „Akcja Wilkołak” (niem. Aktion Werwolf). Do udziału w operacji zaangażowano regularne oddziały wojska, SS i żandarmerii, a także ochotnicze formacje złożone z byłych mieszkańców ZSRR (tzw. Ostlegiony) oraz pomocniczą policję ukraińską. Działania te były wspierane przez niemieckie lotnictwo. W sumie do akcji pacyfikacyjnej użyto przeszło 10 tys. ludzi.
Oddziały niemieckie uderzyły w nocy z 23 na 24 czerwca na miejscowości położone w gminie Aleksandrów, paląc wsie, mordując i wysiedlając ludzi. Jednocześnie wokół zasiedlanych przez Niemców terenów tworzono „opaskę” z wsi zasiedlanych przez kolonistów ukraińskich. Jak się szacuje w czasie tej fazy wysiedleni na Zamojszczyźnie mogło zostać pozbawionych domów nawet 60 tys. osób.
Oddziały powstańcze stawiły opór, ale nie dały rady zatrzymać niemieckich działań. Pomimo to ich zdecydowana postawa, w połączeniu z niepewną sytuacją na froncie wschodnim zmusiła Niemców do zawieszenia Akcji Wilkołak w lipcu 1943 r.


Szczegółowy opis działań na Zamojszczyźnie:
http://www.dws-xip.pl/PW/bitwy/pw40.html



Do najbardziej poszkodowanych w czasie pacyfikacji Zamojszczyzny należy zaliczyć dzieci. Zgodnie z niemiecką polityką rasową dzieci odłączano od rodzin kierując je bądź to do obozów zagłady, bądź do obozów pracy, wreszcie część, odpowiadającą niemieckim „wzorcom rasowym” została oddana do specjalnych ośrodków, gdzie poddawano je intensywnemu praniu mózgu, połączonemu z jednoczesnym zacieraniem tożsamości.
Wedle szacunków historyków z Zamojszczyzny miano wysiedlić ok. 30 tys. dzieci. Wiele z nich zmarło z głodu, chorób, nieludzkich warunków transportu. Informacja o transportach dzieci (wiezionych w bydlęcych wagonach, bez jedzenia i wody) była przekazywana przez polskich kolejarzy, którzy starali się organizować dla nich na stacjach pośrednich pomoc. Zdarzały się również przypadki odbijania dzieci z transportów.
Z przeznaczonych do zgermanizowania kilkunastu tysięcy dzieci po wojnie udało się wytropić i sprowadzić do Polski tylko 8 tys.


Czesława Kwoka, 15-latka z Zamojszczyzny, zamordowana w Auschwitz zastrzykiem z fenolu:
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/87/Czeslawa-Kwoka2.jpg